niedziela, 1 marca 2015

Rozdział 8.

*Dwa miesiące później*
Dziś jest 4 grudnia, co oznacza, że lecimy do Ameryki południowej. Co się działo, przez te miesiące? Oczywiście koncerty, wywiady odwiedziła mnie Roxi i w sumie wczoraj wyjechała, bo mieliśmy kilka dni wolnego. Jej przyjazd to był taki prezent dla mnie od chłopaków. Byłam im bardzo wdzięcz, bo w końcu mogłam z kimś pogadać po polsku. Oprócz tych rzeczy były jeszcze imprezy, a z imprezami wiąże się skandal… Hary zwymiotował na taksówkarza, który na drugi dzień poszedł z tym do gazety. Później okazało się, że ktoś zrobił mu zdjęcie i teraz w całym Internecie są zdjęcia Hazzy który rzyga.  Właśnie siedzimy z chłopakami w samolocie i gadamy o powrocie do domu. Jeszcze tylko 10 koncertów i wracamy.
*20 grudnia*
Dzisiaj wracamy do domu. Właśnie wracamy z ostatniego wywiadu w trasie. Był to wywiad radiowy, więc chłopcy odpowiedzieli na kilka pytań i na tym się skończyło. Teraz jedziemy do Hotelu po rzeczy, które spakowaliśmy z samego rana, bo dochodzi już 19, a o 20:15 mamy samolot.   Gdy byliśmy na miejscu od razu pobiegliśmy do pokoi, wzięliśmy swoje walizki, które po chwili zabrali nasi ochroniarze. Tym razem bez rozdawania autografów wsiedliśmy do busa i ruszyliśmy na lotnisko. Po około 30 minutach dojechaliśmy na miejsce. Głupie korki. Samolot wynajęty przez one Direction już czekał, więc pozostało nam tylko wejście na pokład. Gdy każdy siedział na swoim miejscu to w końcu mogliśmy zapomnień o wielkiej sławie i pomyśleć o rodzinie. Każdy z nas zaczął rozmyślać, no może oprócz Harrego i Nialla, ponieważ oboje pogrążyli się w rozmowie. Lot ma potrwać około 15 godzin z przesiadką w Portugalii. Postanowiłam, że się zdrzemnę, więc położyłam głowę na ramieniu Liama, a po chwili zasnęłam.
***
Gdy się obudziłam od razu wybuchnę łam śmiechem. Harry, Niall i Louis Tańczyli jak debile to Anakondy Nicki Minaj. Przez mój śmiech obudziłam Zayna i Liama. Chłopcy spojrzeli na mniej jak na debilkę, ale gdy wskazałam palcem na tym debli to i oni wybuchnęli śmiechem.
-No i co się śmiejcie?! Jak umiecie lepiej to pokażcie, a nie… - Powiedział zły Hazz.
-Ja bym pokazała, ale nie chcę was pogrążyć. – Zaśmiałam się.
-A ja nie będę robił z siebie idioty- Powiedział nasz Daddy.
-Bez komentarza… Idę zadzwonić do Perrie żeby przyszła na lotnisko, bo za godzinę mamy przesiadkę, co oznacza, że za 4 godziny będziemy na miejscu.
-Nie dzwoń teraz debilu.. Przecież u niej jest gdzieś 6 rano.
-Wiem i wiem też, że na 6 ma być w studiu.
-No chyba że tak.
Powiedział Liam, a jego przyjaciel wybrał numer do dziewczyny i to nie była rozmowa jak normalnej pary tylko bardziej oschła tak jakby, nie interesowało go czy przyjdzie czy nie, ale nie przejęłam się tym za bardzo. Jak będzie chciał powiedzieć o co chodzi to mi powie. Może kiedyś po pijaku to  niego wyciągnę, ale nic na siłę. Tak jak chłopcy powiedzieli po 4 godzinach wysiadaliśmy na lotnisku w Londynie. Od razu wsiedliśmy do auta które czekało przed lotniskiem. Oczywiście nie obyło się, bez gorącego przywitania Perrie i Zayna. Blondynka jechała razem z nami.
-To co widzimy się dzisiaj wieczorem? – Zapytałam gdy ruszyliśmy.
-Jasne i weź Roxi ze sobą. – Odpowiedział mi Lou
-Nigdy bym na to nie wpadła Louis… - Powiedziałam sarkastycznie.
-No wiem dlatego Ci przypomniałem.
-Debil – Zaśmiałam się.
-Ej!
-Oj zamknij się!

-Dobra Koniec! – Krzyknął Liam.
Po kilku minutach wyliśmy pod moim domem. Zdziwiło mnie, że Perrie ani razu się nie odezwała, tylko przez całą drogę grała na telefonie, albo pisała z kimś sms. Pożegnałam się z chłopakami nie licząc Liama któremu jako jedynemu chciało się podnieść tyłek i wziąć moją walizkę. dżentelmeni kuźwa… Razem z Daddym udaliśmy się do mojego mieszkania.
*Oczami Nialla*
-To co mamy kilka godzin na zrobienie imprezy stulecia – Zaśmiałem się gdy Liam wrócił do auta.
-Chciałeś powiedzieć tysiąclecia – powiedział Hazz.
-Dobra to ustalmy, kto czym się zajmuje. – Liam Klasnął w ręce.
-Ja mogę zająć się alkoholem i jakimiś przekąskami – Powiedziałem
-Dobra to ja Ci pomogę, żebyś się nie przemęczył – Uśmiechnął się mulat, gdy Perrie wysiadła pod swoim domem.
-Ok. Ja Lou i Liam ogarniemy gości, wiecie… Jak impreza stulecia to przynajmniej jakieś 150 osób.
-No pewnie! – Powiedziałem gdy wyszliśmy auta i weszliśmy do naszego domu.
Z Zaynem umówiłem, że pół godziny w garażu. Poszedłem do swojego pokoju i walnąłem się na łóżko. Poleżałem chwilkę, ale stwierdziłem, że jak mam zaraz jechać do sklepu to trzeba się ogarnąć. Podniosłem swój tyłek i ruszyłem do łazienki. Wziąłem szybki, orzeźwiający prysznic, po czym ubrałem się w czarne rurki, beżową koszulkę. Zszedłem do przedpokoju, ubrałem moje białe Supry i udałem się do garażu. Z szafki na klucze wziąłem klucze do mojego auta i usiadłem na miejscu dla kierowcy. Po kilku minutach przyszedł mój przyjaciel, więc odpaliłem samochód i ruszyłem w stronę najbliższego sklepu. Po koło 20 minutach byliśmy na miejscu. W sklepie rozdzieliłem się z przyjacielem. Ja poszedłem po przekąski, a Zayn po alkohol. Umówiliśmy się za pół godziny przy aucie. Najpierw poszedł do alejki z chipsami i wziąłem kilka paczek o różnych smakach. Później udałem się po jakieś pianki, bo może później zrobimy ognisko czy coś… Nidy nie wiadomo co nam wpadnie do tych mózgów. Wziąłem jeszcze cztery paczki paluszków, po czym ruszyłem do kasy. Zapłaciłem za zakupy i poszedłem do mojego samochodu, przy którym stał mulat a obok niego trzy skrzynki piwa, kilka butelek whisky, i karton, w którym najpewniej była wódka. Zapakowaliśmy wszystko do bagażnika, po czym ruszyliśmy w drogę powrotną do domu w którym byliśmy po prawie godzinie, bo nie wiadomo skąd zrobiły się mega wielkie korki.
-Siema Ed! – Powiedziałem razem z Zaynem gdy zobaczyliśmy naszego rudego przyjaciela.
-Cześć Nialler. I witam DJ Zayn – Przybył mi żółwika, a mulatowi uścisnął dłoń.
-Hazz znów cię wykorzystuje, do ciężkiego zapraszania gości? – Zapytałem.
-Tym razem o dziwo kazał mi tylko powiedzieć kogo ma zaprosić, ale SMS napisał sam. Aż dziwne. – Zaśmiał się.
-Nie wierzę, że sam coś napisał… On jedyne co umie to wyrywać laski, a no i śpiewać. – Powiedział Zayn.
-A jednak i powiem wam, że nawet dobrze to napisał, no może po za kilkoma błędami ortograficznymi, które poprawiłem, ale tak to było dobrze.
-Uffff… Już myślałem, że wysłał to zaproszenie z błędami. – Powiedziałem – To na którą wszystkich zaprosił?
-Na 20, więc jeszcze sporo czasu. – Odpowiedział nasz przyjaciel.
-Masz rację, ale chyba czas zabrać się za sprzątanie tego syfu. – Zaśmiał się Zayn.
*Oczami Ness*
Gdy tylko weszłam do mogę mieszkania, od razu rzuciła się na mnie Roxi, która prawie płakała ze szczęścia, ale w sumie to ja też.
Tak bardzo za nią tęskniłam. Po mega długim przywitaniu, oznajmiłam mojej przyjaciółce, że na 20 19 ma być gotowa, bo o 20 mamy być u chłopaków na imprezie. Jej zachowanie było takie jak zawsze, czyli piszczała jak debil i w ogóle, ale co ja mogę… Oczywiście przy chłopakach zachowywała się w miarę normalnie, ale w domu, to był po prostu koniec mojego życia. Cały czas 1D to, 1D tamto i tak w kółko, szału można dostać. Była już 11, ale postanowiłam położyć się jeszcze na jakieś dwie godzinki, bo jestem padnięta po podróży. Powiedziałam mojej przyjaciółce, że idę się kimnąć, po czym udałam się do mojego kochanego pokoiku. Weszłam do środka i pierwsze co zrobiłam to położyłam się na łóżku, a po chwili zasnęłam.
***
Obudziłam się koło 16. Boże miałam spać dwie godzinki, a nie pięć.. Szybko wstałam z łóżka po czym wzięłam jakieś fajne ubrania naimprezę i poszłam pod prysznic. Weszłam do kabiny, a po kilku sekundach poczułam jak po moim ciele spływają gorące kropelki wody. Umyłam się truskawkowym żelem pod prysznic, po czym wyszłam z kabiny i owinęłam się ręcznikiem. Podeszłam do lustra, przejrzałam się i zmyłam makijaż, który miałam chyba od wczoraj. Zrobiłam nowy , który był bardziej wyrazisty i w sumie ładniejszy. Gdy skończyłam ubrałam się w przyszykowane wcześniej ciuchy i byłam gotowa. Pomału dochodziła 18, wiec postanowiłam pomóc w przyszykowaniach mojej Przyjaciółce, która na pewno nie wie w co się ubrać. Weszłam do jej pokoju  i tak jak myślałam… Zastałam Roxi w serce ubrań. Zaśmiałam się cicho po nosem.
-Pomóc ci? – Zapytałam, a ten down od razu się na mnie rzucił.
-Tak błagam, bo nie wyrobię tutaj…
-Dobra to idź do łazienki i weź prysznic, a ja ci coś wybiorę. – Uśmiechnęłam się.
-Dziękuję! – Krzyknęła i pobiegła do łazienki.
Zanim zaczęłam szukać dla niej cuchów, to najpierw je poskładałam i włożyłam do szafy. Gdy wszystko było na swoim miejscu zaczęłam wybierać jakiś ogarnięty zestaw, który położyłam na łóżku i usiadłam obok. Po 10 minutach moja przyjaciółka wyszła owinięta ręcznikiem, wzięła ciuchy i wróciła do łazienki, żeby się przebrać. Była już 18:30, a muszę jej zrobić jesz makijaż. Zapukałam do drzwi łazienki, a po chwili usłyszałam ciche „wejdź”, więc weszłam do środka. Zobaczyłam moją przyjaciółkę, która walczyła z kucykiem, ale wyszedł jej naprawdę ładnie. Od razu posadziłam ją na siedzeniu i wzięłam jej kosmetyki. Zrobiłam jej nie mocny makijaż, ponieważ nie pasują jej takie czarne oczy czy w ogóle jakieś bardzo ciemne kolory. Gdy skończyła było po 19, więc zadzwoniłyśmy po taksówkę, która przyjechała po 10 minutach. Zjechałyśmy windą na parter i wyszłyśmy przed budynek. Wsiadłyśmy do auta, które na nas czekało i podałyśmy adres. Po dłuższej chwili wyliśmy na miejscu, więc zapłaciłam taksówkarzowi, po czym obie udałyśmy się do drzwi. Zapukałam, ale nikt nie otwierał, więc nacisnęłam klamkę. Było otwarte. Uchyliłam drzwi szerzej i zobaczyłam totalną załamkę. Niall tańczył jakiś dziwny krok, Liam próbował go uspokoić. Harry nosił Na plecach Louisa, który krzyczał, że ma swoją motorówkę. Natomiast Zayna nigdzie nie było. Może siedział w swoim pokoju.
-Spokój! – Krzyknęłam a 4/5 1D na mnie spojrzało.
Przywitałam się z nimi gdy już się uspokoili, a po kilkunastu minutach zaczęli się schodzić goście. Poznałam Eda Sheerana, Taylor Swift i wiele innych gwiazd. WOW! Z poznania Eda cieszyłam się najbardziej, bo jego fanką jestem od bardzo dawna i szczerze, to się sądziłam, że kiedykolwiek go spotkam. Po godzinie, w domu 1D było ze 100 osób a poznałam osobiście, może z 20.
 Wszyscy tańczyliśmy i oczywiście piliśmy. Gdy byliśmy wszyscy już nieźle wstawieni, poszliśmy na dwór, bo Liam powiedział, że mają dla wszystkich przyszykowany pokaz fajerwerk, więc ludzie z imprezy wyszli na dwór, a ja oczywiście razem z nimi. Roxi zgubiłam już na początku, gdy poleciały pierwsze dźwięki trochę głośniejszej muzyki niż powinna. 
Pokaz był na prawdę super, wszyscy klaskali, albo się darli jak debile. Po skończonym „seansie” wróciliśmy do środka. Po chwili poczułam szarpnięcie w stronę pokoi chłopaków. Zobaczyłam, że ciągnie mnie pijany Hazz. Po niedługim marszu doszliśmy do pokoju Louisa, w którym zobaczyłam Nialla, Zayna, Elenaor, Liama, Eda, Roxi i oczywiście Louisa. Siedzieli do okoła, a na środku butelka. Ocho… No to zapowiada się ciekawie.
-Znalazłem naszą zgubę! – Krzyknął pijany Hazz.
-Harry… Nie pij już więcej. – wybełkotałam.
-Ty też. – Zaśmiał się i usiadł między Zynem a Liamem.
-Nie mądruj się! – Powiedziałam i zajęłam miejsce, Miedzie Niallem, a Louisem.
-To co zaczynamy? – Zapytał , w sumie to trzeźwy Liam.
-Jasne! Dobra skoro przyszłam ostatnia to ja kręcę! – Krzyknęłam i zabrałam butelkę. Zakręciłam i wypadło na Zayna – Pytanie czy wyzwanie?
-Na początek pytanie.
-Dobra to Kochasz Liama?
-No jasne! Liam mordo ty moja! – Krzyknął i wysłał przyjacielowi buziaka.
-Dobra kręć debilu – Zaśmiał się Daddy. Zayn zakręcił i wypadło na Roxi.
-Pytanie czy zadanie?
-A ja polecę ostro i chcę zadanie.
-Pocałuj ścianę z języczkiem. – Zaśmiał się Zayn.
-Louis… Mam nadzieję, że nic dziwnego się na tych ścianach nigdy nie znalazło.
-Chyba nie, ale nie jestem pewny.
-Fuuu! – Krzyknęła moja przyjaciółka, ale wykonała zadanie.
-Ok. teraz ja. – Powiedziała i wzięła butelkę. Zakręciła i wypadło na Elenaor. – Pytanie czy wyzwanie?
-Ja chcę pytanie. – Odpowiedziała.
-Ile chcesz mieć w przyszłości dzieci?
-Dwójkę, ale boję się, że mu coś strzeli do głowy i będzie chciał mieć całą drużynę piłkarską. – Zaśmiała się, a wszyscy razem z nią.
-Wiesz, że podsunęłaś mi właśnie świetny pomysł? – Zapytał złośliwie Louis.
-O nie.. – Dziewczyna złapała się na głowę.
-Dobra kręć, a nie się załamujesz. – Zaśmiałam się. Dziewczyna zakręciła i wypadło na Liama.
-Zadanie. – Powiedział szybko chłopak.
-Ok… To idź do gości i powiedz, że przyjechała policja, a później powiedz, że żartowałeś.
-Jezu, El.. Nic głupszego wymyślić nie mogłaś? – Zapytał.
-Jakoś dzisiaj nie mam weny. – Zaśmiała się. Chłopak zszedł na dół i wziął mikrofon. Zaczął krzyczeć, że policja jedzie, a wszyscy goście zaczęli uciekać. Po chwili zamieszania krzyknął, że to tylko żart i że przeprasza. Wszyscy wróciliśmy do pokoju Louisa prawie płacząc ze śmiechu. – To było dobre Daddy. Teraz ty kręcisz.
-Nigdy więcej nie będę brał od ciebie pytań! – Powiedział głośniej chłopak i zakręcił butelką, która wskazała Nialla. – No więc Niallerku… Pytanie, czy wyzwanie? – Zapytał
-Dawaj wyzwanie. – Zaśmiał się chłopak.
-Dobra… W takim razie pocałuj Ness. – Powiedział chłopak.

O Kurwa…

_______________________________
No hej! <3
Witam was w nowym rozdziale! Jak się wam podoba? Bo mi nie za bardzo :(
Chciałam wam podziękować, za trzy Komy pod poprzednim rozdziałem! Wow... Dopiero wróciłam, a tu taka niespodzianka, szczerze myślałam, że nikt nie będzie komentował, więc nawet nie wiecie jak się cieszę! :D
Jeszcze raz wam bardzo dziękuję! <3
Tak więc piszcie jak się wam podoba i do następnego! :*
PS. Przepraszam was za błędy, ale nie sprawdzałam tego rozdziału :(


Czytasz = Komentujesz!


6 komentarzy:

  1. Genialny i już nie mogę się doczekać kolejnego! Mam nadzieję, że będzie niedługo bo moja ciekawość mnie przeraża :( Kocham to opowiadanie, dodawaj więc szybko next i no i no... no i wiesz :D
    http://unique-girl-of-the-nature.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. BOŻE!!! NAJLEPSZE! *o* Jak ja to kocham! <3 CHCE JESZCZE! ^^ Czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  3. fantastyczny! Zaczełam dzisiaj czytać tego bloga i stwierdzam żż fajny, warty czytania. Jeżeli chcesz to będę komentować pod nowymi rozdziałami ;3 czekam na next! ♥ mam nadzieję że pojawi się szybko :)

    OdpowiedzUsuń